13 stycznia 2026 r. w Olsztynie - jak zawsze w kryminalny wtorek - podczas spotkania Klubu Powieści Kryminalnych DKK omawiane były kryminały: "Siedem" Emilii Szelest oraz "Ten, kogo kochasz, nie umiera" Anny Platt.
Ej podobało mi się. Rozumiem porównanie do dobrze znanego kryminału Agathy Christie „I nie było już nikogo”, ale śmiem twierdzić, że to jest lepsze. Uszczypliwość autorów wobec siebie, rywalizacja kto w czy jest „bardziej”, zebranie się na wyspie to dość niebezpieczne zestawienie do awantury.. jak się okaże nawet do morderstwa.. trup się ściele, a tajemnic jakby coraz więcej. Siedmiu autorów zebranych z różnych stron świata ponoć w celu napisania nowej powieści.. czy ta powieść powstanie??? Polecam przeczytać i dowiedzieć się ;) To nie było moje pierwsze spotkanie z autorką na stronach tej książki, ale po tej pozycji jestem bardziej na „tak”.
Wiola
Zwabieni na wyspę autorzy powieści kryminalnych łączy siedem
grzechów głównych, które popełnili w poprzednim okresie życia wg właściciela
wyspy i za które mają zostać ukarani na tej wyspie. Tylko jedna osoba „uratuje
się”, by opisać, by dać światu świadectwo tej formy kary. Schemat książki
niejako powiela pomysł pani Christie z „I nikogo już nie było” lub wydanej
jako: („Dziesięć małych murzynków”) jednak u pani Agaty nikt taki Valeria Perez
się nie uratował by mógł o godnych niegodziwościach powiadomić świat.
Jerzy
Grubo ciosany kryminał wzorowany na powieściach
typu "Dziesięciu małych murzynków". Sztucznie to wszystko
zostało wymyślone, czasami jest wręcz śmiesznie, a określenie z okładki
"mroczny thriller" to duże nadużycie. Niezbyt udany debiut autorki.
4/10
Wiesiek
Powieść Emilii Szelest pt. "Siedem" rozczarowała mnie już od pierwszego słowa, czyli od tytułu. Wydawca, chcąc zachęcić czytelnika, wyjaśnił w notce na odwrocie książki, że cyfra "7" to siedmioro pisarzy przebywających na odległej wyspie, spośród których, każdej nocy ginie kolejna osoba. Autorka zastosowała najbardziej klasyczny, przewidywalny i wielokrotnie powielany schemat powieści kryminalnej. W pierwszych siedmiu rozdziałach poznajemy bohaterów - sfrustrowanych autorów powieści kryminalnych z powikłanymi życiorysami. Wszyscy, na zaproszenie bogatego sponsora, przybywają na odciętą od świata wyspę skuszeni zaliczką, obietnicą pobytu i pracy w komfortowych warunkach. Dalszy ciąg to /zgodnie ze schematem/ śmierć kolejnych pisarzy oraz bardzo chaotyczna i miejscami rozwlekła akcja, brak konsekwencji w działaniach bohaterów, rzeczowe błędy. Zakończenie banalne i przewidywalne. W końcowej notce "Od autorki" pisarka informuje, że jest to jej pierwsza powieść kryminalna; kolejną proponuję bardziej dopracować.. 2/10
Ewa G.-D.
Czytając czułam irytację na autorkę za jej bezrefleksyjne,
nonszalanckie podejście do mnie jako czytelnika. Nieskomplikowana fabuła, mało
wyraziste postaci, nielogiczne sytuacje ocierające się o groteskę i żart. Mnóstwo dziur w fabule, nijakie zakończenie.
Prosty, banalny, mało soczysty język.
Chaos czasowy. Wielokrotnie już wykorzystywany w literaturze pomysł na
osadzenie akcji w zamkniętej przestrzeni tylko obniżył moją ocenę. 1/10
Małgorzata
“Siedem” to mroczny thriller pełen intryg i tajemnic. Siedmioro pisarzy przyjmuje zaproszenie na odległą wyspę, by stworzyć dzieło, które odmieni ich życie. Ale gdy jedna z osób ginie pierwszej nocy, rywalizacja zamienia się w walkę o przetrwanie. Kolejne ofiary umierają w sposób przerażająco podobny do morderstw, opisanych w ich książkach. Każdy może być zabójcą, a każdy ofiarą. Każdy z bohaterów ma inną osobowość, często negatywną i tajemniczą. To jednocześnie siła i słabość książki: z jednej strony narracja z wielu punktów widzenia pozwala głębiej zanurzyć się w intrydze, z drugiej — część bohaterów jest trudna do polubienia, a ich cechy często wydają się przerysowane. Czytelnicy mogą sięgnąć po tę książkę jako rozrywkę — intryga nie nuży, a finał potrafi zaskoczyć. Jeśli szukasz czytadła, które trzyma w napięciu do ostatniej strony, z kilkoma niezłymi zwrotami akcji oraz bohaterami pełnymi wad i sekretów — „Siedem” Emilii Szelest jest w tej kategorii pozycją wartą uwagi. Nie mniej jednak styl pisarski tej powieści mnie nie zachwycił.
Elżbieta
Książka nie trafi do moich ulubionych, ale czytało się ją dobrze i szybko. Pomysł bardzo fajny i mógłby być z tego bardzo dobry kryminał. Ale! Bohaterom brakowało głębi i charakteru, w fabule było dużo nieścisłości, a koniec nie tylko nie zaskoczył, ale można było go napisać inaczej. Lepiej?
Monika
Na zaproszenie wydawcy Jacoba Durana, na wyspę Storm, znajdującą się pośrodku Oceanu Arktycznego przybywa siedmioro pisarzy. Nikt z nich nie wie, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Cało z tego wszystkiego wychodzi tylko jedna osoba. Autorka stara się budować napięcie, lecz mnie to nie przekonało na tyle, by przeczytać książkę z zapartym tchem. 5 pkt/10.
Ewa
Dziewięć postaci, ale siedmiu bohaterów - pisarzy. Towarzystwo międzynarodowe, ale charaktery wszystkich nieładne, prawdę mówiąc są okropni. Skupieni na sobie, postępują różnie, nie chcą pozwolić sobie na refleksję nad swoim życiem pragnąc osiągnąć sukces, pieniądze i powodzenie. A właśnie wcześniejsze uczynki, niezauważone czy zapomniane wyznaczą im los. Skuszeni wizją sukcesu podpisują umowy z nieznanym wydawnictwem. Bez zastanowienia spełniają warunek przyjazdu na wyspę. Miejsce, gdzie mają powstać ich książki, mimo luksusowych warunków ponure, Pora zimowa i położenie wyspy między Szkocją a Norwegią, podkreślają grozę sytuacji. Na tym tle akcja nabiera tempa, atmosfera robi się gęsta... Chciałoby się napisać "cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca" i dotyczy to wszystkich dziewięciu osób występujących w tej książce.
Pisanie powieści to wielopiętrowa konstrukcja, gdzie pomysł autora istnieje w uporządkowanej przestrzeni aby czytelnik cokolwiek zrozumiał. Konstrukcja w tej książce trochę się rozpada, ale na długie zimowe wieczory... Punktacja – 4/10
Krystyna
Książka była nawet całkiem niezła tak do 3/4, następnie jest
to równia pochyła. Rozwiązanie napisane na kolanie, wątki w ogóle się nie
spinają. Rozczarowałam się końcówką bardzo. Jeśli chodzi o fabułę to Valeria od
początku daje vibe "final girl", czułam, że przeżyje. Natomiast
ciekawy był wątek Jacoba "Winnie" Durana, pracującego dla wydawnictwa
Hellin, który w moim rozumieniu jest metaforą demona na posyłki diabła, w jego
imieniu zawierającego pakty z autorami. Sama nazwa wydawnictwa brzmi trochę jak
w piekle (Hellin = in hell?). Propozycje tak dobre, że aż "nie do
odrzucenia". Właściciel wydawnictwa, pan Lived (devil), już bardziej
oczywiście się nie da Wszyscy autorzy piszą o tym samym typie z blizną, czyżby
o Livedzie/devilu??? Bohaterowie zostali napisani jednowymiarowo, przez co
wkurzali podczas lektury niesamowicie. Podsumowując: średnia lektura. 4/10
Olga
Książka powinna się podobać nawet tym, którzy w „kryminale” doszukują się wyłącznie krwawych scen, chociaż krwi (na podłodze) jest na tyle dużo by ją zmywać białymi(sic!) ręcznikami całą noc. Wartość dzieła zawiera się w literacko-kryminalnym sposobie połączenia trzech osób, z trzech miast z różnych krain Europy, przy pomocy jednego zabójstwa i mafiosa z Majorki w jednym mieście (w irlandzkim Sligo). „Połączenie” w taki sposób, że każde z trójki głównych bohaterów czuje się winnym. No i wreszcie owo „połączenie” daje trójce możliwość przeżycia swego rodzaju oczyszczającego katharsis.
Jerzy
Ani to thriller ani kryminał, to obyczajowa powieść z trupem
w tle ;) Najciekawszym elementem jest tutaj sposób powiązania trzech pozornie
niezależnych od siebie wątków. Sposób tak zaskakujący, że dopiero pod koniec
załapałem na czym to polega. I za to daję punkty, bo poza tym to tylko
przyzwoita powieść obyczajowa z zagadką. 6/10
Wiesiek
Najpierw poznajemy Blankę, Lenę i Shane'a - troje bohaterów
powieści Anny Platt "Ten kogo kochasz, nie umiera". Troje
młodych ludzi, każde na swój sposób próbuje radzić sobie z codziennymi
sprawami, samotnością, kłopotami w pracy, z przeszłością. Trzy wciągające
historie, pozornie pozostające bez związku. W miarę rozwoju akcji autorka
płynnie łączy losy bohaterów i sprawia, że trudno oderwać się od lektury.
Doskonale napisana powieść, z kryminalnym wątkiem, z narastającym napięciem,
wartką akcją i nieoczekiwanym zakończeniem. Wciągnęła mnie od pierwszej strony.
Przeczytałam z wielką przyjemnością. Polecam. 9/10
Ewa G.-D.
Na początku myślałam, że nie przeczytam tego. Przeskoki między bohaterami, miejscami i jak się później okazało w czasie, strasznie mnie odrywały od zagłębiania się. Potem zaczęłam dostrzegać elementy spójne pomiędzy rozdziałami i nastąpił taki plot-twist, że już chciałam poznać zakończenie. Autorka bawiła się umysłem czytelnika, a ja co jakiś czas miałam ochotę Lenie albo Biance nagadać do słuchu, co one najlepszego wyczyniają.. nie które decyzje nie tyle szalone co głupie. Książka jest mało ”kryminalna”, bardziej psychologiczna i obyczajowa, nie można powiedzieć, że przez lżejsza w odbiorze, bo porusza kilka ważnych problemów: alkoholizm, narkotyki, zaufanie, zdrada, mafia.
Wiola
Nie lubię jak autor/ka książki nie może się zdecydować w
jakim języku pisze. Od razu się uprzedzam nieco do dzieła. Nie wiem czy tutaj
był to wybór polskiego tłumacza, czy było tak też w oryginale, ale te ciągłe
wstawki z angielskiego mnie irytowały (zwłaszcza, że były dodawane w zupełnie
przypadkowych miejscach). Druga sprawa, ta historia była jakaś taka nijaka.
Lena, która wycierpiała naprawdę dużo nie wzbudziła we mnie sympatii. Cała
książka była mocno średnia i gdyby nie klub książki mocno zastanowiłabym się
czy przeczytać ją do końca... 3/10
Olga
Trzy historie, trzech bohaterów, trzy oddalone od siebie
miejsca. Każda mogłaby stanowić odrębną, ciekawą powieść. Przemyślane spięcie
wszystkich wątków, bardzo wyraziści bohaterowie. Lektura uzmysłowiła mi
nieuchronność losu, czynników na które nie mamy wpływu ale też konsekwencje
podejmowanych decyzji i wyborów. Choć nie jest to powieść kryminalna chętnie
zagłębiłem się w świat autorki, kibicując opisanym przez nią bohaterom. 7/10.
Małgorzata
Na początku książki autorka wprowadza nas w świat trójki głównych bohaterów, pozornie nie mających z sobą nic wspólnego. Jedna z bohaterek Lena, kupiła dom na Majorce, gdzie w ziemi znaleziono ludzkie szczątki. Wraz z rozwojem akcji, losy bohaterów splatają się. Interesujący pomysł, chociaż książka nie jest typowym kryminałem. Dobrze się czyta. 6pkt/10
Ewa
Piękne tło - Skandynawia, słoneczna Majorka, Irlandia. Na tym tle losy trójki bohaterów, którzy się nie znają. Krótkie rozdziały, których bohaterami są Lena, Bianca, Slig i Shane budują napięcie, budzą zainteresowanie. Losy tej trójki są nie tylko smutne, ale wydarzenia z ich życia zostawiają w nich głębokie ślady. Stają przed nieuchronnością popełniania błędów wynikających z niewiedzy, nadziei czy miłości. Nasi bohaterowie dokonują wyborów powodowani uczuciem, na różnych jego etapach. Autorka jednak daje nadzieję, że można zacząć od nowa. Bardzo rzadko zdarza mi się czytać smutne książki, ale tę dzięki jej autorce czytało się pięknie. Punktacja – 6/10
Krystyna
Thriller psychologiczny o żałobie, tęsknocie i mrocznych tajemnicach. Lena zostawia za sobą nieudane małżeństwo i postanawia zrealizować marzenie – otworzyć pensjonat na Majorce. Kiedy jednak w wykopie na jej działce ekipa budowlana znajduje zwłoki, prace remontowe zostają wstrzymane, Lena postanawia ustalić tożsamość martwego mężczyzny. W Sztokholmie Bianca zatraca się w namiętnym romansie z żonatym szefem. Ale też bardzo tęskni za bratem, który zniknął bez śladu cztery lata wcześniej. Z kolei w irlandzkim mieście Sligo Shane odkrywa, że mężczyzna, którego zawsze brał za swojego ojca, wcale nim nie jest. Rozpoczyna więc poszukiwanie biologicznego ojca. Troje ludzi w różnych zakątkach Europy. Trzy tajemnicze historie do wyjaśnienia, pozornie ze sobą niezwiązane. Jedno przestępstwo. Oceniam wysoko w tej książce mocne emocje i ciekawą fabułę, która z początku wydaje się spokojna, a potem zaskakuje połączeniem historii bohaterów: Leny, Bianki i Shane’a. Książka porusza tematy żałoby, tęsknoty, rodzinnych tajemnic i relacji międzyludzkich. Ta książka jest dla fanów historii obyczajowych z elementami kryminału i psychologii, które bardziej skupiają się na emocjach postaci niż na dynamicznej akcji. Książka była dla mnie satysfakcjonująca.
Elżbieta





