poniedziałek, 31 marca 2025

XII Spotkanie Klubu Powieści Kryminalnych

 


 

 

 

 

18 marca 2025 r. w Olsztynie podczas spotkania Klubu Powieści Kryminalnych DKK omawiano kryminały: "Zamieć" Karoliny Wójciak i „Ulice ciem” Katarzyny Puzyńskiej.


Oto kilka recenzji, które napisali członkowie Klubu - stworzonego przy Wypożyczalni Głównej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Olsztynie:
 
 
 


(8/10). Polka w Kanadzie napisała świetną powieść sensacyjną! Wartka akcja, dużo niespodziewanych zwrotów, doskonale oddany klimat kanadyjskiej zimy - na jednym oddechu czytałem do mniej więcej połowy. Potem akcja nieco zwolniła, wydawało się że już wszystko się wydarzyło, że wszystko jest jasne a tu... kolejne niespodzianki! Może zakończenie nieco naciągane (układ z policją), ale świetnie się to czytało i zapewne sięgnę po inne książki tej autorki.

Wiesław

 

Książka  pełna wiraży, niespodziewanych wydarzeń. Czytało się świetnie. Pod koniec jednak odczuwa się ciężar wielości wypadków. Dzięki szczegółowym relacjom z przeszłości czujemy ulgę, że w większości tamte poziomy wiedzy i świadomości już są za nami. To, co zostaje i niestety bywa aktualne, to pytanie. Dlaczego i po co niektórzy ludzie są dla innych ludzi jak....chciałoby się napisać jak zwierzęta, ale obraziłabym wszystkie zwierzęta.

Ps. Właśnie zaczynam następną książkę Karoliny Wójciak "Oszukana" Ciekawe co tam będzie.

Krystyna

 

"Zamieć" Karoliny Wójciak dzieje się w dwóch wymiarach. Pierwszy. Lata osiemdziesiąte XX wieku. Kanada. Zima, szalejąca zamieć odcina od świata niewielką stację benzynową. Dwoje pracowników pozbawionych łączności, stara się przetrwać do rana. Drugi. Kilkadziesiąt lat wcześniej, w szpitalu psychiatrycznym, śledzimy losy jąkających się dzieci, które z tej przypadłości próbowano wyleczyć elektrowstrząsami. Oba światy łączy postać młodego, bardzo silnego mężczyzny, niepełnosprawnego intelektualnie, który na stacji benzynowej wykonuje proste prace fizyczne. W ten zimowy wieczór, na zasypaną śniegiem stację benzynową podjeżdża samochód, którego pasażerowie początkowo tankują paliwo, ale ich dziwne zachowanie zapowiada kłopoty.

"Zamieć" to, wartka narracja, narastające napięcie, nieoczekiwane zwroty akcji i nieoczywiste zakończenie. Powieść wciągająca od pierwszej strony, choć w drugiej części, gdy następuje rozwikłanie zagadki, narracja staje się zawiła i wymaga od czytelnika szczególnego skupienia.

Ewa G.D.

 

Karolina Wojciak to autorka, z którą zawsze wiem, że do końca książki nie będzie wiadomo co jest grane, ale zawsze wiem że zapędzę się niczym w rollercoaster. Ta książka jest inna od poprzednich, bo dotyczy akcji w Vancouver, a dokładniej na stacji paliw w okolicy Vancouver.  Nawiązanie do wydarzeń związanych ze szpitalem psychiatrycznym nie było przypadkowe, bo autorka zwiedzając tereny miasta, w którym mieszkała od lat natknęła się na opuszczone budynki szpitala psychiatrycznego. Po zasięgnięciu informacji często relacjonowała na instagramie, co tam się kiedyś wydarzyło…

Warto ten temat poznać i wiedzieć, że medycyna ma swoje ciemne strony Uwielbiam pióro Karoliny i bardzo chętnie czytam jej książki.

Wioleta

 

 


 

Do bólu przewidywalna i po prostu słaba. Autorka nam ujawnia, że pisała 12 dni. To widać, ale nie jest to komplement.

Przechodząc do wstawek po angielsku... Dobra, wiemy, że autorka mieszka w Kanadzie, pewnie na co dzień posługuje się językiem angielskim i super, ale na Boga, to jest książka po Polsku. Te wstawki nic nie dodawały, oprócz poczucia żenady. Nie były to też wyrażenia, które nie mają swoich odpowiedników w naszym języku. Odbierało to lekturze i tak już nie oferującej sobą za dużo. Zbyt dużo fikołków mentalnych musiałbym zrobić, żeby książka była choć trochę przyjemna, a wątki miały jakikolwiek sens.

Na koniec Autorka dziękuje pani Justynie, za to, że "[...] w pocie czoła walczyła na froncie dopinania wątków [...]". Niestety muszę stwierdzić, że poległa ona w tej bitwie.

Miałam dać 2/5, ale przemyślawszy, daję 1/5.

Olga

 

(5/10). Podchodziłem do tej książki jak do jeża i... sprawdziło się. Typowe dla autorki przeskoki akcji ze współczesności do przeszłości, tym razem bardzo dalekiej (1939r.), na dodatek poparte stylizacją gwary warszawskiej z tamtego okresu nie zachęcały a paranormalne "przytrafunki" bohaterek wprawiały w osłupienie. Jakoś dotarłem do końca ale taki mam zapytunek - czy Katarzyna Puzyńska napisze jeszcze kiedyś normalny kryminał?

Wiesław

 

Ta książka to wielość obrazów. Napisana, pięknymi krótkimi zdaniami, stylem tak komunikatywnym, że przez treść czytelnik "wspaniale płynie". Wielkie ukłony w stronę autorki - zgłębienie gwary warszawskiej oraz przedwojennej Warszawy to dla tak młodej osoby  wyczyn. Dziś okolice ulicy Krochmalnej, Śliskiej nie wspominając o Puławskiej wyglądają zupełnie inaczej. Dla kogoś kto zna Warszawę, zna jej historię książka jest jeszcze bardziej interesująca. Treść - to w znacznej mierze analiza psychologiczna sensu życia. Środki do tego użyte to wątek kryminalny, magia czasu. Jest też sięgnięcie do literatury -  w każdym człowieku, w większej lub mniejszej skali istnieje coś na kształt natury doktora Jekyll i pana Hyde. Autorka, poprzez Księgarza zauważa, że potęga wyobraźni maleje wraz z dorosłością - podobnie jak u Mary Poppins - dzieci rozumieją mowę zwierząt i ptaków dopóki nie nauczę się mówić. Książka  interesująca, ale bardzo smutna.

Ps. Katarzyna Puzyńska ma rację - powinno się  szanować i chronić pszczoły.

Krystyna

 

Akcja dzieje się w 1939 roku i równolegle, współcześnie, w Warszawie. Lata trzydzieste XX wieku. Upalne lato i powszechna świadomość nadchodzącej wojny. Warszawski półświatek jest poruszony znikającymi prostytutkami - "ćmami". Mańka, opiekunka kilku "dziewczyn" rozpoczyna poszukiwania. Współcześnie: Zofia -  skrzywdzona, młoda dziewczyna, wkraczająca w dorosłe życie, poszukuje odpowiedzi na trudne pytania. W tajemniczych okolicznościach znajduje książkę, w której odnajduje odniesienia do historii swojej rodziny. Wątki współczesne łączą z sobą w sposób tajemniczy i magiczny napotkani księgarze i sprawiają, że całość nabiera niesamowitego, bajkowego wymiaru. Dodatkowego kolorytu, wiarygodności i klimatu starej Warszawy nadają dialogi w języku przedwojennej warszawskiej ulicy.

"Ulice ciem" to kryminalna historia, mroczna, pełna tajemnic, magii i bajkowej atmosfery. Autorka po mistrzowsku i z lekkością połączyła różne sposoby narracji. Powstał niecodzienny, prawdziwie "magiczny kryminał" wart przeczytania.

Ewa G.D.

 


 

Dosyć ciekawy pomysł, no i autorka doświadczona, co widać podczas lektury. Książkę, czyta się lekko i z zaciekawieniem, jest to zdecydowany atut. Natomiast jak się mocniej zastanowię, to czuję, że czegoś mi brak. Dwie linie czasowe przeplatające się ze sobą na pewno wzbogacają fabułę, niestety mam wrażenie, że żadna nie została dokończona. Nie wykorzystała swojego potencjału. Jasne, dowiadujemy się w końcu kto był mordercą, ale jest to takie pobieżne. Tak samo czasy współczesne. Rozumiem, że niektóre rzeczy musimy my, czytelnicy, sami wywnioskować, ja też nie lubię, jak wszystko jest podane na tacy. Natomiast tutaj mam wrażenie, że historia jest niedokończona.

Na minus działa także użycie gwary Warszawskiej. Po prostu nie pasowało mi to. Doceniam autorkę, za ciężką pracę, jaką wykonała przygotowując się do napisania książki dziejącej się w tamtych czasach, ale te wstawki Mańki brzmią dla mnie po prostu sztucznie.

Podsumowując była to całkiem przyjemna lektura, może nie najlepsza na świecie, ale zdecydowanie plasuje się w tej "lepszej połowie" moim zdaniem.

Olga


 
 
 
 
Następne spotkanie odbędzie się jak zwykle w "kryminalny wtorek" - 20 maja 2025 r. ;)   
 
Omawiać będziemy kryminały: Marka Krajewskiego i Jacka Ostrowskiego.
 
Czekamy na Wasze recenzje ;)
 
/Moderatorki KPK: Anna i Izabella.